, ,

Kto w styczniu urodzony…

Nie ukrywam, że zawsze marzyłam o plenerowej imprezie na swoje urodziny. Nie żeby kulig był złym pomysłem, ale sami wiecie, nie zawsze po asfalcie sanie pojadą.

No więc wymarzyłam sobie Hiszpanię. Wiedziałam, że święto Trzech Króli jest tam wyjątkowo hucznie obchodzone, chciałam więc potańczyć na ulicy tego 6 stycznia, popić sangrijkę, zjeść paellę i robić wszystkie te głupie rzeczy, które robią turyści ze wschodu odurzeni słońcem. I ta-dam, udało się!

Na trzy dni przed moimi 34. urodzinami wylądowaliśmy w stolicy Gran Canarii, aby spędzić tu docelowo miesiąc. Poza piciem wina i jedzeniem ryżu z owocami morza, prowadzić normalne życie, uczyć się i pracować.

Jak Hiszpanie świętują Trzech Króli?

Już 5 stycznia ulice zapełniają się ludźmi. 

Tłum wiwatuje na cześć… no więc właśnie nie tylko Kacpra, Melchiora i Baltazara, ale i Spider-Mana, księżniczek Disneya czy Ghostbusters 🙂

Z kolorowych autobusów lecą confetti, brokat i cukierki. Kilka chwil po zakończonej imprezie na ulice wjeżdzają samochody sprzątające i po bałaganie nie ma śladu.

Do piekarni ustawiają się kolejki ludzi (jak po pączki w Tłusty Czwartek) po Roscón de Reyes, czyli tradycyjne ciasto w kształcie dużego donuta, nadziane kremem, udekorowane kandyzowanymi owocami i migdałami. Najlepsze jednak dopiero przed nami. Roscon de Reyes kryje w sobie dwie niespodzianki – fasolę oraz porcelanową figurkę. Kto podczas jedzenia ciasta znajdzie fasolę, to poza tym, że może uszkodzić sobie ząb, będzie musiał w następnym roku zapłacić za kupno tej tradycyjnej słodkości. Kto odnajdzie figurkę, zostaje królem imprezy i może przywdziać papierową koronę dołączoną do tortu.

U nas na figurkę trafił Antoś (co wiązało się z wylaniem oceanu atlantyckiego łez przez Leosia), a fasola… wypadła podczas krojenia kolejnych kawałków. 

Dostałam bukiet róż w plastikowym 5-litrowym “wazonie”, berło w postaci łopaty od Antka i laurki narysowane na samolotowych kartach. Love.

Pogoda, jak przystało na styczeń, była wymarzona, sangria o złotej godzinie na plaży wypita, ślady bosych stóp na piasku odciśnięte. Wchodzę ze spokojem w 35-ty rok życia.

P.S. wszystkie zdjęcia zostały zrobione telefonem przez Tima i niemieckich emerytów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *